Ekumenizm, Chrześcijaństwo, Religia - Ekumeniczny Serwis Informacyjny

Maria Magdalena żoną Jezusa?

Maria Magdalena jest kluczową postacią w powieści "Kod Leonarda da Vinci" Autor uczynił ją żoną Jezusa i matką Jego potomstwa. „Historyk” Teabing twierdzi, że „tak mówi historyczny zapis”. Nie ma jednak źródeł historycznych wspierających tę tezę. W swej bibliotece mam 40 tomów, które zawierają wczesnochrześcijańskie pisma. Każdy tom składa się z setek stron zapisanych drobną czcionką w dwóch kolumnach. Nie ma w nich niczego, co wskazywałoby na związek Jezusa z Marią Magdaleną.

Propagatorzy powyższej tezy również nie znaleźli żadnego dowodu na jej potwierdzenie. Powołują się na trzy fragmenty ewangelii gnostycznych, ale żaden z nich nie mówi o małżeństwie Jezusa, jak się zaraz przekonamy.

Maria w ewangeliach gnostyków

Dan Brown powołuje się w pierwszej kolejności na gnostycką Ewangelię wg Filipa z III wieku. Czytamy w niej, że Maria Magdalena była kompanem, czy towarzyszem Zbawiciela. Bohater jego powieści, „historyk” Teabing, komentuje to słowami: „Każdy lingwista zajmujący się językiem aramejskim powie ci, że słowo towarzyszka w owych czasach oznaczało dosłownie małżonkę”. Błędem jest już samo odwołanie do aramejskiego, gdyż Ewangelia wg Filipa zachowała się w koptyjskim i jest tłumaczeniem z greki. Poza tym, jak napisał prof. Craig Blomberg, „żadne aramejskie ani hebrajskie słowo oznaczające ‘towarzysza’ normalnie nie oznacza małżonki czy małżonka”.
Tekst koptyjski pozwala sądzić, że w greckiej wersji występowało słowo koinonos, które oznacza „towarzysza” i dotyczy związków nie mających nic wspólnego z małżeństwem czy seksem (Mt.23:30; Łk.5:10; 1Kor.10:20; Hbr.10:33). Wszyscy, którzy wędrowali z Jezusem byli Jego towarzyszami, także Maria Magdalena, dlatego powyższy tekst z Ewangelii wg Filipa bynajmniej nie świadczy o intymnym związku.

Drugi argument oparł Brown na dalszej części tego samego akapitu z wspomnianej wyżej gnostyckiej Ewangelii. Czytamy w nim, że Jezus całował Marię. Trzeba jednak wiedzieć, że papirusowa kopia Ewangelii wg Filipa z Nag Hammadi jest uszkodzona i zawiera wiele wybrakowanych miejsc. We fragmencie, na który powołuje się Brown, brakuje kilku kluczowych słów, a bez nich sens całości nie jest pewny. W nawiasie kwadratowym sugeruję brakujące słowa, ale pamiętajmy, że są to tylko sugestie:

„Maria Magdalena była towarzyszką [Zbawiciela]. [Chrystus miłował] ją bardziej niż uczniów. Całował ją [często] w [policzek, czoło, usta].”

O jaki pocałunek chodziło? Może w policzek, gdyż taki jest do dziś popularny na Bliskim Wschodzie. Nawet jednak pocałunek w usta nie oznaczał intymnego związku. Pierwsi chrześcijanie witali się takim pocałunkiem (Rz.16:16). W gnostyckiej Ewangelii wg Marii czytamy, że Maria Magdalena pocałowała wszystkich zebranych apostołów i kobiety, co było gestem przywitania i wyrazem troski o nich. Gnostycka Apokalipsa Jakuba opisuje scenę, w której Jakub otrzymuje od Jezusa szczególne objawienie i pocałunek w usta, który nie miał w sobie niczego seksualnego. Pocałunek Jezusa w przypadku Jakuba i Marii gnostycy rozumieli jako dowód ich uprzywilejowanej pozycji wśród uczniów, ze względu na duchowe objawienie, jakie rzekomo otrzymali. W literaturze gnostycznej pocałunek nie miał w sobie niczego fizycznego, przeciwnie, oznaczał duchowe poczęcie, dlatego w Ewangelii wg Filipa czytamy, że wyznawcy: „dają życie przez pocałunek, dlatego my także całujemy jeden drugiego, przyjmując narodziny z łaski, którą mamy jedni w drugich”. Interpretowanie pocałunku Jezusa jako oznakę fizycznej intymności byłoby anachronizmem.
Trzeci argument za związkiem Jezusa z Marią pochodzi z gnostyckiej Ewangelii wg Marii Magdaleny. Przy niej Brown popełnił kolejną omyłkę, gdyż napisał, że należy ona do pism znalezionych w Nag Hammadi w 1945 roku. Jest to nieprawdą. Jej koptyjski tekst z V wieku zakupił w 1896 roku w Kairze niemiecki uczony Carl Reinhardt, a dwa wcześniejsze greckie fragmenty odnaleziono w XX wieku.
Ewangelia wg Marii składa się z dwóch części. Pierwsza opisuje dyskusję Jezusa z uczniami po zmartwychwstaniu. Jezus mówi o naturze grzechu i końcu materialnego świata, po czym posyła ich, aby nauczali innych. Druga scena ukazuje uczniów, którzy nie głoszą ewangelii, ale siedzą razem w obawie, że zginą tak, jak Jezus. Maria Magdalena próbuje ich zachęcić. Wówczas Piotr prosi ją, żeby opowiedziała o objawieniu, w którym Jezus rzekomo naświetlił Marii naturę widzeń. W objawieniu tym Jezus powiedział jej, jak walczyć z Mocami próbującymi zatrzymać duszę na świecie w duchowej niewiedzy. Po wysłuchaniu wywodu Marii, dwóch uczniów zakwestionowało jej poglądy. Andrzej stwierdził, że brzmią one obco, dlatego nie wierzy, że wypowiedział je Zbawiciela. Piotr wyraził podobne obawy, a dodatkowo zakwestionował to, czy Jezus przekazał sekretne nauki kobiecie, wywyższając ją nad innych uczniów. Maria rozpłakała się, a wtedy Lewi (Mateusz) ujął się za nią. Wyrzucił Piotrowi, że zawsze był w gorącej wodzie kąpany, a teraz traktuje Marię jak nieprzyjaciela. Napomniał uczniów, żeby pójść głosić Ewangelię, jak nakazał Zbawiciel, zamiast się sprzeczać między sobą.
Powyższa gnostyczna tradycja zakorzeniona jest w Ewangelii wg Jana, gdzie czytamy, że Jezus objawił się po zmartwychwstaniu najpierw Marii Magdalenie i posłał ją do uczniów: „Powiedz im: Wstępuję do Ojca mego i Ojca waszego, do Boga mego i Boga waszego. I przyszła Maria Magdalena, oznajmiając uczniom, że widziała Pana i że jej to powiedział” (J.20:17-18). Maria zastała ich zebranych za zamkniętymi drzwiami nie dlatego, żeby wielbić Boga za zmartwychwstanie Jezusa, lecz „z bojaźni przed Żydami” (J.20:18-19). Wkrótce potem „Jezus, stanął pośrodku i rzekł do nich: Pokój wam! A to powiedziawszy, ukazał im ręce i bok. Uradowali się tedy uczniowie, ujrzawszy Pana. I znowu rzekł do nich Jezus: Pokój wam! Jak Ojciec mnie posłał, tak i Ja was posyłam” (J.20:19-21).

Ewangelia wg Marii powstała pod koniec II wieku, a zatem nie została „spisana przez Magdalenę”, jak naiwnie sugeruje Brown. Zawarte w niej poglądy są głęboko zakorzenione w greckim platonizmie, a nie w judaizmie, co samo w sobie zdradza, że włożono je w usta Magdaleny. Zwyczajem gnostyków było podpisywać księgi imionami znanych osób, aby skuteczniej propagować je wśród chrześcijan.
Wydaje się, że Andrzej i Piotr reprezentują w tej ewangelii sceptyczną pozycję ortodoksyjnych chrześcijan wobec ezoterycznych objawień. W ich postawie widać też rezerwę wobec prób wywyższenia Marii Magdaleny, które podejmowano w literaturze ezoterycznej.

Jak mogliśmy się naocznie przekonać, żaden z analizowanych fragmentów ewangelii gnostyków nie zawiera dowodu na małżeństwo Jezusa z Magdaleną. Brown, ze względu na własną ignorancję w temacie lub nadzieję na ignorancję czytelnika, głosi ustami swojego „historyka” Teabinga, że o małżeństwie Jezusa z Marią Magdaleną „mówi zapis historyczny” Następnie kompromituje się twierdząc, że temat małżeństwa Jezusa z Magdaleną powraca często w ewangeliach. Zamiast jednak przytoczyć choćby jeden przykład na to, mówi swej słuchaczce: „Nie będę pani zanudzał niezliczonymi wzmiankami o związku Jezusa i Magdaleny”. Jakimi wzmiankami, panie Teabing? Wszystkie można je przecież łatwo zliczyć, gdyż jest ich dokładnie ZERO!
Teabing brnie dalej, przekonując, że „współcześni historycy drążyli ten temat aż do bólu”. Nie podaje jednak nazwiska żadnego historyka. Oznajmia, że „wielu badaczy dokumentowało dzieje” potomstwa Marii i Jezusa, z którego wywodziła się rzekomo królewska dynastia francuska. Na poparcie swej tezy znów jednak nie podaje ani strzępka historycznego źródła, a jedynie pozycje pseudonaukowe, których autorzy nie są historykami, takie jak: Templariusze (Picknett i Prince), Święty Graal, Święta Krew (Leigh, Baigent, Lincoln), oraz książki Margaret Starbird: Bogini w Ewangeliach (The Goddess in the Gospels) oraz Magdalena i Święty Graal (The Woman With the Alabaster Jar).

Kult Marii Magdaleny

Brown sugeruje w swej książce, że wczesny Kościół próbował usunąć pamięć o Marii Magdalenie. Czyżby? W takim razie dlaczego Nowy Testament wymienia ją aż 12 razy?! Ewangeliści przyznali jej rolę tej, która jako pierwsza ujrzała zmartwychwstałego Jezusa. Czy uczynionoby tak, gdyby chciano pomniejszyć rolę Magdaleny? Bynajmniej. Tym bardziej, że w tych czasach zeznanie kobiety było pozbawione legalnej wartości, a zatem zaniżało wiarygodność relacji o zmartwychwstaniu. O Marii Magdalenie pisali również najbardziej wpływowi z wczesnochrześcijańskich pisarzy, tacy jak: Hipolit, Ambroży z Mediolanu, Augustyn z Hippony. Przyrównywali ją do Nowej Ewy, która wybrała wierność, a nawet uczynili Marię Magdalenę symbolem Kościoła!

Gdyby Maria Magdalena była żoną Jezusa, wówczas Kościół raczej wywyższyłby ją, tak jak to uczynił z matką Jezusa, wychodząc naprzeciw masom połowicznie nawróconych pogan, którzy przyzwyczajeni byli do kultu bogini. W pogańskich religiach bóg zawsze miał partnerkę, do czego Kościół wykorzystałby Marię Magdalenę, gdyby były ku temu podstawy. Tak się nie stało, gdyż Jezus nie miał żony, a Maria Magdalena nie była uosobieniem żeńskiej boskości, a przynajmniej nie w oczach wczesnych chrześcijan.

Wczesna tradycja wiąże Marię Magdalenę z Efezem, podobnie jak apostoła Jana i Marię, matkę Jezusa, którą Chrystus polecił jego opiece na krzyżu. Kult Marii Magdaleny w Europie ma zdaje się początek i główny ośrodek w burgundzkim kościele w Vézalay, zwłaszcza odkąd jego patronem stała się Maria Magdalena, za sprawą bulli papieża Leona IX z 1050 roku. Wówczas powstały legendy, które wyjaśniały, jak jej szczątki trafiły do Vézalay. Legend tych nie można jednak mylić z historią. Na przykład jedna z nich mówiła, że Maria, Marta i Łazarz - skazani na banicję po ukrzyżowaniu Jezusa - wsiedli w łódź i wiosłując przybyli do Francji!

Współczesne zainteresowanie osobą Marii Magdaleny wypływa z kilku powiązanych z sobą przyczyn. Jedną z nich jest radykalny feminizm, reprezentowany np. przez Karen King z Harvardu. Z tego powodu być może główny bohater książki, Robert Langdon, jest powiązany z tą uczelnią. Feminizm doszukuje się w gnozie alternatywy dla ortodoksyjnego, patriarchalnego chrześcijaństwa. W pismach gnostyków Maria Magdalena odgrywała większą rolę niż w kanonicznych ewangeliach, ale jak zobaczymy dalej, gnostycy wcale nie byli profeministami.
Drugim źródłem ożywienia kultu Marii Magdaleny jest afirmacja tzw. żeńskiej boskości w religii Wicca, nawiązującej do dawnego pogaństwa, a także w literaturze ezoterycznej, na przykład w książkach Margaret Starbird, Lynn Picknett i Clive Prince. Picknett i Prince objechali wszystkie miejsca w Europie poświęcone kultowi Marii Magdaleny, zebrali tamtejsze średniowieczne klechdy i przedstawili je w swojej książce niemal tak, jakby chodziło o historię. Nie ma powodów, aby doszukiwać się w tych legendach prawdy, ani tym bardziej, aby czcić Marię Magdalenę jako „Wielką Boginię”, jak subtelnie zaleca Brown.

Powyższy tekst jest kolejnym z serii fragmentów książki "Kod Leonarda da Vinci: fakt czy fikcja", udostępnionych serwisowi Kosciol.pl przez jej autora, dr Alfreda J. Palla. Na naszych łamach zaprezentujemy kilka obszernych fragmentów tej książki.

Książkę "Kod Leonarda da Vinci: fakt czy fikcja?" można kupić w sklepie Kosciol.pl



Trackback

Trackback URL for this entry: http://www.kosciol.pl/trackback.php/2004112522373715

No trackback comments for this entry.
Maria Magdalena żoną Jezusa? | 15 komentarzy
Komentarze należą do osób, które je zamieściły. Nie bierzemy odpowiedzialności za ich treść.
Maria Magdalena żoną Jezusa?
trevor wto, 28 gru 2004, 07:52:17
Wydaje mi się, że autor zbyt poważnie traktuje książkę D. Browna i zapomina, że jest to tylko fikcja literacka. Nie jest to rozprawa naukowa, dlatego uważam, że obawy Kościoła, iż "Kod.." zostanie odczytany dosłownie są dla mnie nieporozumieniem. Pozdrawiam
 
Maria Magdalena żoną Jezusa?
montsegur śro, 29 gru 2004, 10:29:32

Oczywiscie, ze tak. Tego, czy MM byla zona (lub kochanka) Pomazanca nikt nie wie. To jedynie spekulacje. Tak nawiasem teza, ze nia nie byla, to tez tylko spekulacja. jak rowniez to, ze byla prostytutka. Teza Browna moze byc - przy swej fikcji -  prawdziwa albo i nie.

No dobrze, ale jesli nawet bylaby to prawda, to co: chrzescijanstwo sie nam z tego powodu rozleci, czy co?

Cheers!!!

 
Maria Magdalena żoną Jezusa?
aldreja pią, 4 mar 2005, 13:00:57

Szczerze mówiąc mi podoba się dużo bardziej koncepcja żonatego Jezusa.  Całą duszą chciałabym aby to była prawda i nie sądze aby moja wiara mogłaby się choć troche zachwiać w takim wypadku. Może i wręcz przeciewnie? Fakt - to pewnie dlatego, że nie podoba mi się dyskryminacja kobiet przez katlicki kościół...

 
Maria Magdalena żoną Jezusa?
gosc nie, 10 kwi 2005, 19:09:37

 

z definicji powieść nie ma za zadanie przytaczania faktów naukowych i historycznych oraz wspierania ich źródłami. jest przyjęte, że unika się identyfikowania poglądów autora z tym, co twierdzą jego bohaterowie.

świat przedstawiony w powieści kieruje się swoimi prawami, z zasady nie odzwierciedla rzeczywistości. jest to świat fikcji. w związku z tym, wydaje się logiczne, iż nie należy analizować go i interpretować w kategoriach rozprawy naukowej.

 

 
Maria Magdalena żoną Jezusa?
Yustyna czw, 1 cze 2006, 15:44:55

Totalna głupota ludzie nie mają się już czego czepiac to zaczeli sobie historie do Jezusa wymyślać....

Brak słów i komentarza.

 
Maria Magdalena żoną Jezusa?
lol sob, 3 cze 2006, 17:53:10
 

Piękno Ewangelii to przede wszystkim konstrukcja logiczna historii opisanej przez wielu świadków. Równie interesująca jest spójność psychologiczna jej głównych bohaterów. W oparciu o taką podstawę każdy może ułożyć własną historię na kanwie tej wiedzy. Każdy może według własnych doświadczeń życiowych i fantazji ułożyć dalszą historię lub skorygować istniejącą. Może robić Pan Brown mogę i ja.

Maria Magdalena był prostytutką stawiającą wielki wymagania mężczyźnie głównie co do jego urody i zasobów finansowych. Jedynymi, którzy mogli spełnić jej oczekiwania byli rzymscy oficerowie. Z zasady gardziła żydami dziwacznie poubieranymi z dziwacznymi manierami. Wśród pogardzanych żydów był jeden bogaty kupiec, który kochał się w niej beznadziejnie. Sam z kolei pogardzał profesję nierządnicy ze względu na wyznawaną wiarę żydowską. Przez przypadek ( a może nie ) zakupił dom obok domu kobiety. Tak jak i ona on też przybył do Jerozolimy by szukać swego szczęścia. Będąc synem kupca trochę życia spędził jako żołnierz więc teraz zajął się handlem przede wszystkim bronią. Z jednej strony podróżniczy tryb życia, który go pociągał z drugiej ortodoksyjnie żydowskie zasady życia które zachowywał utrudniały założenie rodziny i do tego beznadziejne zauroczenie w nierządnicy. No i ten niesolidny dłużnik kupiec z Jerozolimy, który w rozliczeniu probuje wcisnąć mu nowo wykuty grób podobno w znakomitym miejscu. Do czego potrzebny mu grób w Jerozolimie skoro w każdej podróży może go znaleźć na środku morza...

( ciąg dalszy może nastąpi)

( autor jest mężem beznadziejnie zakochanym w swojej żonie ;-)


---
lol

 
Maria Magdalena żoną Jezusa?
cotumyslec sob, 22 mar 2008, 15:38:08
uważam że autor tego artykułu był zbyt zaaferowany tą książką. artykuł jest jak dla mnie zbyt przesiaknięty próbą udowodnienia czytelnika jak bardzo to książka jest zła i nieprawdziwa. czytałam książke "kod Leonada da Vinci" i bie uważam by rozpowszechniała jakąkolwiek herezje , uważam że jeśli ktos zgadza się z teorią wygłszona w tek książce po przeczytaniu tego artyktłu upewni się że kościół jednak ma cos do ukrycia. a może jednak ma...??
 
Maria Magdalena żoną Jezusa?
Apologeta sob, 22 mar 2008, 16:25:38

Są ludzie, którzy kupią każdą ciemnotę, zwłaszcza jeśli ma status bestsellera.

Nikt nie miałby pretensji do Browna, że popełnił tyle błędów w swojej książce, ani nie zaprzątał sobie głowy komentowaniem ich, gdyby Brown nie napisał we wstępie, że oparł swoją książkę na starożytnych źródłach i dokumentach, podczas gdy biedak nie zna nawet swojej Biblii, a cóż dopiero mówić o pismach gnostyków! Wziął za dobrą monetę pseudohistoryczne książki Leigha, Lincolna i Baigenta, sądząc, że ma do czynienia z historykami :). Ci zaś dali się nabrać oszustowi P. Plantardowi, co do istnienia Zakonu Syjonu i królewskiej linii Chrystusa we Francji. Tyle, że oszustwa Plantarda wyszły na jaw na długo zanim Brown napisał swoją książkę, w której je powtarza. Albo nie orientował się w sprawach, o których pisał, albo wykorzystał oszustwo, bo lepiej służyło jego agendzie. Jedno i drugie źle świadczy o nim jako o pisarzu.

Jeśli jednak wciąż są ludzie, którzy wolą wierzyć pisarzowi, którego książka roi się od błędów merytorycznych, to przyznać trzeba rację amerykańskiemu sloganowi: Frajerzy rodzą się co minuta!

---
Nie ma niczego bardziej rozumnego niż wiara w Boga,
ani bardziej nierozumnego niż ślepa wiara w rozum.

 

Szukaj

Polecamy



EWST.pl
Senior.pl
e-commerce.pl
com-media.pl
egospodarka.pl

Facebook

Patronat Kosciol.pl


Piotr Lorek, Motyw wygnania a doktryna piekła w Nowym Testamencie


Gorące tematy



  • Wielkanoc
  • In vitro
  • Tadeusz Rydzyk i Radio Maryja
  • Lustracja
  • Kreacjonizm i ewolucjonizm
  • Harry Potter
  • Pedofilia i molestowanie
  • Aborcja
  • Eutanazja
  • Homoseksualizm
  • Unieważnienie, stwierdzenie nieważności małżeństwa
  • Menu Użytkownika





    Nie masz jeszcze konta? Załóż sobie Nowy Użytkownik
    Nie pamiętasz hasła?

    Sonda

    Czy uważasz że decyzja Benedykta XVI o zdjęciu ekskomuniki z lefebrystycznych biskupów była słuszna?

    Czy uważasz że decyzja Benedykta XVI o zdjęciu ekskomuniki z lefebrystycznych biskupów była słuszna?

    •  Tak
    •  Nie
    •  Nie mam zdania
    0
    Wyniki
    | 9,793 głosów | 9 komentarzy

    Wydarzenia

    W najbliższym czasie nie ma żadnych wydarzeń